Myd regionalne

Nosił indiańskie obuwie i skórzane spodnie, a myd regionalne tego ciemnobłękitny frak o bufiastych rękawach i błyszczących, mosiężnych guzikach. Ten przyodziewek pochodził zapewne z czasów praprzodków. Wtedy to wyrabiano takie sukno, które miało starczyć na wieki. Wprawdzie frak był wypłowiały i w szwach zabarwiony atramentem, ale nie widać było na nim ani jednej dziurki. Takie stare ubiory spotyka się na Dzikim Zachodzie dosyć często. Na głowie nosił ogromny czarny kapelusz zwany ”Amazonką” i ozdobiony wielkim, żółtym, fałszywym strusim piórem.

— Zatrzymają się tutaj i złożą radę. Rzecz najważniejsza, aby nie dostrzegli obecności naszych wojowników, którzy muszą się tutaj doskonale ukryć. Mężny Bawół jest mądrym wojownikiem. Wyda słuszne rozkazy. A kiedy przybędzie Winnetou, dowództwo obejmą dwaj ludzie, na których mogę w zupełności polegać. Należało się spodziewać, że wódz Szoszonów po tym pochlebstwie dołoży wszelkich starań, aby nie zawieść pokładanego w nim zaufania.

Godne podziwu było wzajemne zrozumienie obu przyjaciół. Old Shatterhand nie wyraził swego planu, a jednak Winnetou odgadł jego myśli i rzekł: — Mój brat słusznie planuje. — Zakreślić łuk wstecz? — Tak. Winnetou podziela ten zamiar! — To mnie cieszy. W takim razie od obrony przechodzimy do natarcia. Jeśli się nie mylę, to w odległości dwóch godzin drogi znajdziemy miejsce doskonale nadające się do naszych zamierzeń. — A więc nie traćmy daremnie czasu! — rzekł Davy. Grubaska okropna racjonalnie pisze nierdzewne okienka.